Lepsze zdjęcia od zaraz.
5. Czerwone oczy na zdjęciach.
2008-05-27
Czerwone oczy to problem, który dotyka praktycznie każdego kto fotografuje z lampą błyskową wbudowaną w aparat.
Częściej występuje na zdjęciach zrobionych aparatem kompaktowym niż lustrzanką.
Rzadko się zdarza żeby aparaty, które mają tzw. redukcję efektu czerwonych oczu potrafiły sobie z tym problemem
poradzić w każdych okolicznościach. Stąd często widzimy, że zdjęcia umieszczane w galeriach internetowych nie są
pozbawione tej wady, co w znaczny sposób pogarsza odbiór tych zdjęć przez osoby, które je oglądają. Wielu
użytkowników nie wie jak sobie z tym problemem poradzić, a rzecz nie jest tak skomplikowana jakby mogło się wydawać.
Efekt czerwonych oczu powstaje w wyniku odbicia się światła z lampy błyskowej od dna naszego oka (siatkówki), które
wraca odbite pod niewielkim kątem trafiając do obiektywu. Większość aparatów ma lampę umieszczoną bardzo blisko obiektywu,
dlatego w myśl zasady znanej z fizyki, że kąt odbicia równa się kątowi padania, odbite światło wpada do obiektywu zmieniając
kolor oczu. Czerwony kolor spowodowany jest przefiltrowaniem światła przez naczynia krwionośne. W aparatach, w
których lampa umieszczona jest znacznie wyżej (lustrzanki), ryzyko efektu czerwonych oczu maleje, ponieważ zwiększa się
kąt odbicia. Oczywiście wszystko będzie zależało od odległości lampy od obiektywu oraz od odległości aparatu od oka,
gdyż to właśnie te dwie wartości będą miały wpływ na wielkość kąta. Z powyższego wynika, że zawsze lepiej, gdy lampa jest jak
najdalej od obiektywu (najlepiej na specjalnych widełkach, które podnoszą lampę w momencie użycia), a aparat możliwie
blisko fotografowanej osoby. Nie jest pewnikiem, że takie rozwiązanie da odpowiedni efekt, ale zdecydowanie zwiększa nasze
szanse na otrzymanie zdjęcia z naturalnym kolorem oczu.
Z moich testów wynika, że zdjęcia, które robiłem z odległości do 1,5m aparatem Canon EOS 350D i podniesioną lampą różnym
osobom nie miały tej wady. Natomiast na zdjęciach z około 3 - 4 metrów czerwone oczy miał już prawie każdy. Odległości te
będą różne w zależności od stosowanego aparatu.
Kolejnym istotnym czynnikiem decydującym o tym, czy oczy będą czerwone, czy nie jest wielkość źrenicy, od której zależy,
czy światło odbite trafi do obiektywu. Dlatego przy źrenicy przymkniętej (jasne światło) uzyskanie efektu czerwonych
oczu jest znacznie trudniejsze, ponieważ światło odbite od siatkówki nie przechodzi z powrotem przez źrenicę
i nie trafia do obiektywu.
Stąd łatwiej o czerwone oczy błyskając lampą, gdy otoczenie jest słabo oświetlone - źrenice otwarte, niż, gdy otoczenie
jest dobrze oświetlone - źrenice przymknięte.
Nie da się ukryć, że jedynym pewnym rozwiązaniem jest nie używanie wbudowanej w aparat lampy błyskowej, jednak dobrze
jest sprawdzić, czy nasz aparat ma tendencję do zmiany koloru oczu na czerwony i zależnie od wyniku dostosować
częstotliwość używania lampy. Co ciekawe, może się zdarzyć, że w tych samych warunkach, nawet na jednym zdjęciu, gdy
będziemy fotografować dwie osoby, jedna będzie miała czerwone oczy, a druga nie. Zależy to od budowy i koloru oka.
Warto też wspomnieć, że większość aparatów ma funkcję redukcji efektu czerwonych oczu. Niektóre aparaty przed zrobieniem
zdjęcia wykonują tzw. przedbłyski lampą lub zapalają na kilka sekund dodatkową diodę. Działania te mają za
zadanie oślepić osobę fotografowaną tylko po to, by w trakcie robienia zdjęcia ułamek sekundy później były przymknięte
źrenice, co rzeczywiście często zmniejsza ten niepożądany efekt, ale nie zawsze niweluje go zupełnie.
Inne aparaty usuwają czerwone oczy już na zrobionym zdjęciu. Oznacza to, że aparat rejestruje obraz, a specjalny program
sprawdza, czy na zdjęciu nie ma punktów, które wskazywałyby na czerwone oczy i jeśli takie znajdzie zmienia ich kolor.
Takie rozwiązanie rzeczywiście niweluje ten efekt, pod warunkiem, że program dobrze zinterpretuje które plamy czerwonego zamienić.
Sporą wadą tej metody jest też uzyskanie nienaturalnych ciemnych oczu, co jednak w przypadku, gdy oczy są niewielką częścią
zdjęcia (osoba oddalona od obiektywu) nie jest dużym problemem i na pewno wygląda to lepiej niż czerwona plama w miejscu oka.
Te metody jak widać nie są doskonałe i z pewnością jest to kolejna przyczyna generowania zdjęć z czerwonymi oczami,
ponieważ duża grupa osób włącza redukcję efektu czerwonych oczu w swoich cyfrakach licząc, że to rozwiąże problem,
podczas gdy wcale tak nie musi być, a zdjęcia w różnych galeriach internetowych z pewnością to potwierdzają.
Co zrobić, gdy już mamy zdjęcia z taką wadą?
Oczywiście jest też na to sposób. Czerwone oczy można usunąć w wielu programach graficznych. Prosta i szybka metoda polegająca
na zaznaczeniu obszaru zdjęcia z czerwonym okiem za pomocą myszki i wybraniu funkcji "zmniejsz czerwień oczu" jest np.
w darmowym programie IrfanView w menu obraz/zmniejsz czerwień oczu.
Z mojego doświadczenia wynika, że najlepszą i zawsze pewną metodą jest nie używanie wbudowanej w aparat lampy błyskowej.
Takie zachowanie owocuje nam podwójnie, ponieważ zdjęcia zrobione bez lampy są często o wiele ciekawsze. Niestety wyłączenie
lampy w przypadku małej ilości światła w pomieszczeniu może skutkować zarejestrowaniem na zdjęciu ruchu rąk, co będzie
objawiać się poruszeniem obrazu, ale tak to już jest, że fotografia, to ciągłe podejmowanie decyzji w poszukiwaniu optymalnego
rozwiązania dla danej sceny.
Myślę, że warto się trochę do tematu przyłożyć i tak pokombinować, by zdjęć osób z czerwonymi oczami było jak najmniej.
Przecież większość takich zdjęć robiona jest znajomym, którzy nam pozują, więc zdjęcia są statyczne, a przy takich zdjęciach
często nie trzeba się wysilić żeby nie były poruszone. Efekt na pewno będzie ciekawszy i większa liczba osób zwróci
uwagę na nasze zdjęcia, które w końcu przestaną odpychać.

Jeżeli ten artykuł nie wyjaśnia istotnych dla Ciebie kwestii związanych z jego tematem, zapraszamy do dyskusji na
forum fotograficznym,
gdzie możesz dowiedzieć się znacznie więcej pytając nas i innych użytkowników.
Ostatnie 5 tematów z forum
|